Spis Drani (The Hit List, 2011)
Spis drani to film, którego nie można brać całkiem na serio. A przynajmniej - nie powinno się, jeśli nie chce się sobie zepsuć przyjemności z oglądania. Nie jest to jakieś ambitne kino, ani mrożący krew w żyłach dreszczowiec. Po prostu przyzwoite kino akcji z delikatnym elementem humorystycznym w tle.
Fabuła prosta jak drut - jest sobie inżynier, którego wszyscy mają gdzieś. Pracuje na awans - i go nie dostaje. Pracuje dla zapewnienia żonie dostatniego życia - ale ona jakoś tak dziwnie na to patrzy, coś mówi o tym, że ją zaniedbuje. A na domiar złego ktoś jeszcze podbił mu oko. Parszywy dzień kończy się w barze, gdzie po kilku głębszych poznaje specjalistę - Jonasa, który może mu pomóc.

Porąbani (Tucker and Dale vs Evil, 2010)
Urodzeni mordercy na wakacjach.
Dwóch „wieśniaków” spędza urlop w leśnym domku, którego posiadanie jest efektem ich życiowych oszczędności.
Nieopodal, w lesie rozbija obóz grupka studentów. Młodzież przyjechała do lasu celem zabawienia się, wypicia wagonu piwa, bliższego poznania swoich zaproszonych koleżanek itp. Standard.
Już od pierwszych chwil następują zabawne i zaskakujące zwroty akcji.
Jedna z uczestniczek studenckiej imprezy „wpada” w ręce urlopujących właścicieli leśnego domku, którzy najnormalniej w świecie ratują jej życie.
W wyniku, błędnie odczytanych intencji dwóch poczciwców, dochodzi do masakry.
„Dzieciaki wpadają na ich podwórko i zaczynają się zabijać” - tak to wygląda dla postronnego obserwatora.

Naznaczony (Insidious, 2010)
To nie jest „jeden z najlepszych horrorów dekady” mimo, że taki napis widnieje na środku okładki. Film twórców Paranormal Activity oraz Piły nie jest arcydziełem. Ale i tak „daje radę”…
Początek filmu oklejonego takimi „rekomendacjami” jak powyżej, to po prostu chwyt marketingowy. Dlatego też, niestety, na początku chciałoby się film wyłączyć i stwierdzić, że znów ktoś nas nabrał. Jednak warto podejść do tego obrazu odrzucając peany z okładki i dać mu szansę.
Wtedy jest dużo lepiej.
Gdy już zaakceptujemy film takim, jakim jest – horrorek klasy B – zaczyna wciągać. Wystarczy przymknąć trochę oko i wskoczyć w umowny świat wykreowany przez Twórców, aby nie raziła czy gra aktorska czy pewne zaskakujące niedorzeczności w stylu Ghostbusters. Przy zgaszonych światłach i poddaniu się rozwijającej powoli akcji można zacząć się bać. Im bliżej końca tym straszniej.

Druga Ziemia (Another Earth, 2011)
A gdyby nad naszymi głowami zawisł drugi świat, taki jak nasz to…
W zalewie filmów SF bazujących na akcji czy wymyślnych efektach, niemal zawsze naszą planetę dotyka inwazja obcych. W różnej formie. Druga Ziemia (Another Earth) to film, który pokazuje, że nie zawsze musi tak być. I nie wszystko trzeba wyjaśniać do końca. A i sama opowieść nie musi skupiać się na SF.
Zatopiłem się w tym filmie z oniryczną muzyką bez opamiętania. Choć nie jest to czyste SF (a takie lubię) to ujął mnie w nim specyficzny klimat, ludzkie rozterki i ta wisząca nad głowami poświata bliźniaczej planety.
Druga Ziemia przede wszystkim jest filmem o ludziach. Nadzwyczajne zjawisko jakim jest pojawiająca się na niebie bliźniacza planeta jest tylko tłem dla dramatycznych wydarzeń. Wydarzeń, można by rzec zainicjowanych niespodziewanym pojawieniem się Ziemi-Bliźniaczki.

Thor (2011)
Odyn. Loki. Thor.
Z pewną dozą nieśmiałości podchodzę do takich filmów. Takich – z bogami w roli głównej. Zawszę węszę podstęp reżysera, płyciznę scenariusza i głupkowaty humor oparty o nieśmieszne gagi. Ale z drugiej strony reżyserią zajął się Kenneth Branaght, reżyser mający w swoim dorobku piętnaście filmów w tym Henryka V i Hamleta (obydwa do tej pory pamiętam, więc nie mogły być kiepskie) – ekranizacji na postawie dzieł Szekspira. Czy też Frankenstein stworzony w kooperacji z F.F. Coppoli. Więc nie mogło być źle, prawda?
I film Thor jest udany. Jest intryga ziemsko-nieziemska, okraszona wspaniałą scenografią. Jest fabuła prosta lecz nie prostacka. Opowieść spójna i pełna mitologicznych osobowości. Jest w końcu Asgard – mityczna kraina skandynawskich bogów. A co najważniejsze – postacie bogów, Thora, Odyna, Lokiego a także nasi ziemscy bohaterowie, czyli ludzie którzy uczestniczą w boskiej intrydze – są przedstawieni naturalnie. Z pewną dozą humoru doskonale wpasowującego się w ten fantastyczno-bajkowy pejzaż.

