Zbaw mnie od złego (USA, 2010)
Zbaw mnie od złego (My Soul to Take) to film od Wesa Cravena - młodzieżowy thriller familijny. Więc jak przystało na tego typu film, trzeba go oglądać z przymrużeniem oka. Wes Carven nawiązuje do klasyki gatunki i tego co sam kreował, dając widzowi dokładnie to, czego można oczekiwać po takim filmie.
Mamy więc historię z przeszłości, krwistą i opowiedzianą w skrócie. Mamy teraźniejszość, bandę nastolatków obchodzących szesnaste już urodziny w rocznicę śmierci pewnego lokalnego seryjnego mordercy. A więc mamy też i intrygę. Do tego już na samym początku coś zacznie pochłaniać żywota młodych bohaterów a ekran spłynie sztuczną czerwoną posoką, doskonale udającą prawdziwą krew.

Schron (Shelter, 2010)
Co jakiś czas pojawiają się filmy łączące Boga, czarną magię, voodoo, zamierzchłe mniej lub bardziej dzieje oraz mędrca oko i szkiełko w jedną całość, aby dać współczesnemu widzowi namiastkę tego, czego nie może dotknąć swoimi racjonalnymi rękami. Część z tych filmów to szmira niesamowita, niektóre można uznać za dobre. Jednak większość, tak jak i w tym przypadku, to po prostu filmy przeciętne.
Film od początku daje nadzieję na coś ciekawego. Rozdwojenie osobowości. Roztrojenie osobowości. I jedyne czego brakło w Schronie to jakaś błyskotliwa idea wystająca poza schemat voodoo i Boga, żeby film stał się nieprzeciętny. Wybrano jednak przeciętność. I w tym obszarze film się nawet dobrze broni.

Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu 3D
Ciekawa narnijskich efektów 3D zawędrowałam do kina 3D…
W naszym świecie trwa II wojna światowa. Starożytni królowie Narnii, Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja, żyją życiem zwykłych ludzi, borykając się z codziennymi problemami wojennego czasu. Piotr i Zuza są już zbyt dorośli aby przekroczyć progi Narnii. Natomiast Edmund i Łucja, wysłani zostali do wujostwa na lato. Spędzają wakacje nudząc się. Jedyną ich rozrywką są wspomnienia narnijskich przygód i potyczki z nieznośnym, młodszym kuzynem Eustachym.
Któregoś dnia, w magiczny sposób trójka dzieciaków trafia do Narnii, prosto na pokład “Wędrowca do Świtu”. Na statku spotykają księcia Kaspiana, który podjął podróż w celu odnalezienia siedmiu baronów. Szlachetni baronowie wybrali się kiedyś w morską podróż, aby stawić czoło złu zagrażającemu Narnii i słuch po nich zaginął. Trzeba odnaleźć ich lub siedem zaczarowanych mieczy, specjalnie dla nich wykutych.
I tak oto zaczyna się rejs. Co prawda Eustachy miota się po statku, jest kłótliwy, żąda powrotu do domu… ale nie ma, niestety wyboru.

Czarny Łabędź (Black Swan, 2010)
Darren Aronofsky i wszystko jasne.
Choć może wręcz przeciwnie. Gdyby się zastanowić jak sklasyfikować ten film to chyba najbliżej byłoby mu do horroru, thrillera i filmu psychologicznego. I może tego się trzymajmy - tak będzie nam prościej, tym bardziej, że nie ma to większego znaczenia. Film Aronofsky’ego kipi emocjami. Nie od początku, bo początek zaczyna się dość spokojnie i akcja zawiązuje się dość długo. Przez ten wstęp Darren wprowadza widza w świat baletu, balerin, konkurencji między nimi i dążenia do doskonałości.
Następnie rozpoczyna się iście aronofski odlot. Balet po emocjach okraszony brakiem wyraźnego rozgraniczenia między snem i jawą. Natalie Portman odtwarzająca postać głównej bohaterki - tancerki Niny, jest… szokująco dobra. Zastanawiałem się przed obejrzeniem filmu, czy Portman to dobry wybór do filmu kogoś takiego jak Aronofsky.

Maczeta (Machette, 2010)
Tępą maczetą głowy nie odrąbiesz.
Maczeta (Machette) to kolejny film Rodrigueza z doborową obsadą. A jednocześnie film, który muszę z całego serca odradzać. I to nie dlatego, że jest niesmaczny (lub za taki może być odebrany). Po prostu to kolejna produkcja “w stylu Rodrigueza”, która niestety jest odcinaniem kolejnych kuponów od nazwiska. Kolejny “odcinek” to po prostu przesyt. Ten sam klimat, te same gagi, ci sami aktorzy (no prawie). Ogólnie filmy, bazujące na klasie B filmów akcji z przesadną przemocą i te pe bledną z czasem. Za pierwszym, drugim, trzecim razem są rozrywką, śmieszą, w kolejnych odsłonach gdy widz dostaje ciągle to samo - po prostu nudzą.
I właśnie za tą nudę, za zmarnowany potencjał - ocena 2/10.
Wyszperane na pl.rec.film
