Pandorum (2009, USA/Niemcy)
Pandorum to niewątpliwie film wart uwagi - jeśli ktoś lubi SF i choćby serię o obcych. Mroczny klimat, kosmos, czający się w mroku strach, wyprawa w nieznane, zagadka i tajemnica - najwyzszej klasy kosmiczne kino grozy szczęśliwie nie sprowadzone do absurdu ani obcinania głów. Owszem, jest ostro, ale to wszystko tło wydarzeń. Wydarzeń na statku kosmicznym, który wraz z osadnikami wyruszył zasiedlić nowy swiat. W drodze do tego świata (jak to mawia Riddick z innego universum) - coś poszło nie tak. Przebudzenie z hibernacji nie powinno tak wyglądać. Pamięć wraca i pojawia się coraz więcej pytań. Co się stało z załogą? Co czai się w mroku? Kim są oni? Co się wydarzyło?
Szczęśliwie Pandorum nie kopiuje i nie powiela wzorców z innych filmów SF. Zapożyczenia oczywiście nie są całkowicie niemożliwe - w końcu o kosmosie, wyprawach, zagadkach w kosmosie i terrorze nakręcono już wiele. Jednak Pandorum kreuje spójny świat, ciekawą historię i intrygujące zwroty akcji. Stawia na przegląd psychologiczny bohaterów, prezentując odmienne zachowania i wybrane drogi w kryzysowych sytuacjach. Stawia także na ciekawą stylizację - takiego statku kosmicznego jeszcze nie widzieliście. Uczucie klaustrofobii jest wszechotaczające. Wygląd budzi tyle więcej pytań niż daje odpowiedzi. A to tylko tło dla wydarzeń. Film zaś tworzy spójną całość, doskonale zbalansowaną między szybką akcją a powolnym odkrywaniem tajemnicy.
Ocena: 9/10 (więcej…)

Co nas kręci, co nas podnieca
Co nas kręci, co nas podnieca długo czekało u nas na premierę, mówiło się nawet, iż tym razem reżyser zawiódł. Bardzo proszę o więcej takich nieudanych filmów! - Polityka/Kultura
“Co nas kręci, co nas podnieca” to drugi po “Vicky Christina Barcelona” film, któy ponownie przekonał mnie do filmów Woody Allena. Wcześniej było tak, że jego produkcje zwyczajnie mi się nie podobały. Ale VCB sprawiła, że na “Co nas kręci…” czekałem wręcz z niecierpliwością. Film utrzymany w podobnych klimatach, znów wszystko kreści się - jak to u Allena - wokół stosunków międzyludzkich i głównie wokół erotyki. Prostymi słowy, prosty temat opowiedziany przez Allena znów sprawia, że widz w czasie jak i po seansie wraca do filmu. Co więcej - pojawiają sie różnego rodzaju refleksje związane z własnym zyciem i ogólną obserwacją świata otaczajacego nas codziennie. Reżyser w przebiegły sposób zmusza nas wręcz do takich refleksji. A jednocześnie doskonale widza zabawia podczas seansu. Idealne połączenie przyjemnego i - tak myślę - pożytecznego…

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet / Män som hatar kvinnor (2009, Dania/Szwecja)
Jakoś tak jest, że bestsellerową powieść Stiega Larssona omijam na półkach księgarni. Być może przeraża mnie objętość powieści, która gdyby okazała się być dla mnie tak wciągająca jak dla innych wciągnęłaby mnie i zabrała sporo czasu. Film zaś krótszy więc w „ciągłym niedoczasie” wydaje się być jakąś alternatywą. Ale tu też pojawia się obawa – jak to w przypadku ekranizacji – czy po pierwsze sprosta i czy po drugie – co mnie bardziej interesuje – jako widz, nieznający powieści wciągnę się i zrozumiem i czy mi się spodoba…
Niesamowicie pozytywne zaskoczenie. Ten film odebrałem bardzo pozytywnie. Odrobina dreszczyku. Dobrze zarysowane postacie, każda ze swoją historią, a także przeszłością wpływającą na teraźniejszość ich zachowań. Brak (typowego w przypadku amerykańskich produkcji) heroizmu i „nadczłowieczeństwa” głównych bohaterów. Do tego mroczna historia, zagadka do rozwiązania. Wszystko zrobione z najlepszym smakiem. I dostajemy niezwykle wciągające kino łączące sensację i thriller.

Fish Tank (2009, UK, Dramat)
Cóż mogę napisać? Film na początku mnie odrzucił. Nie miałem ochoty na kolejne wulgarne kino w stylu Galerianek. Jednak im więcej minut upływało tym bardziej interesowała mnie historia tej dziewczyny. Mia – kim jest to widać, dzieckiem w w biednej rodzinie, bez ojca za to z matką alkoholiczką. Mieszka w blokowisku niczym w slumsach. Zepchnięta wraz z wieloma innymi poza krawędź, zapomniana przez świat. Właściwie bez żadnej nadziei na poprawę swojego losu. Wrogo nastawiona do świata nie ufa nikomu, jest buntownicza i ma swoje malutkie marzenia, czy raczej marzenie, któremu się poświęca. To trzyma widza w nadziei, że jej życie się odmieni. Choć z drugiej strony trudno zapałać sympatią do tej dziewczyny. Przecież jest śmieciem, jest nikim…
To dlatego, że nie potrafimy jej zrozumieć. Ale czy w ogóle staraliście się? Ja próbowałem, ale nie sądzę żeby mi się do końca udało. Jedno co się udało to to, że często wracam do filmu myślami. Zapadł mi w pamięć. Trudno napisać, że mi się podobał. Bo nie jest to film z kategorii podobania się. Ani piękny, ani kolorowy. W pamięć zapada raczej szarość, beznadzieja, smutek. Opowiedziana historia porusza i zostaje w pamięci. Mia zostaje w pamięci. Bo ona dalej gdzieś tam żyje i jak każdemu należy jej się odrobina szczęścia w tym pełnym nieszczęść świecie. Czy je znajdzie?
Ocena 9/10

Ładunek 200 / Gruz 200 (Rosja, 2007)
Dramat produkcji Rosyjskiej z 2007 roku, który mocno uderza w widza. To trudny film. Brzydki. I zostawiający widza po seansie - lekko mówiąc - skołowanym. Ciągle jestem pod ogromnym wrażeniem, bo film - powiem szczerze - wstrząsnął mną dość mocno. Dlatego kończę swoje pisanie i poniżej cytuję recenzję z serwisu Stopklatka.
INNI O FILMIE:
Stopklatka.pl - recenzja
Oblicza nihilizmu
„Ładunek 200” to film ważny i bezkompromisowy. Bałabanow nie uległ podszeptom kulturalnych decydentów, poszedł na przekór politycznym wymaganiom i pokazał taki obraz Rosji, który powinien stanąć kością w gardle hura-optymistycznym propagandzistom z Kremla.
Jest rok 1984, totalitarne imperium dogorywa, u progu stoi już pierestrojka. Ideologie powoli upadają, obwieszczony zostaje koniec historii. W prowincjonalnym miasteczku, przy porannej herbacie, ciągną się jeszcze klasyczne dysputy marksistowskich dialektyków i cerkiewnych neofitów, ale służą one raczej zagłaskaniu nudy niż wznieceniu ideowego żaru. Ludzie żyją już nie w wielkiej historii, ale obok niej. Teraz upomina się o nich dzisiejszy świat, rezultat tego, co się skończyło. Ten świat pokazuje swe upiorne oblicze.

